Szczęśliwy remis w Zagrzebiu i ciągłe szanse na Ligę Mistrzów. Jak Legia Warszawa zremisowała z Dinamem? Analiza taktyczna.

Mistrz Polski w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów stanął naprzeciwko mistrza Chorwacji – Dinama Zagrzeb. Zespół prowadzony przez Damira Krznara jest zdecydowanym faworytem całego dwumeczu – regularnie występują w europejskich pucharach, w zeszłym sezonie kończąc swoją przygodę dopiero na ćwierćfinale Ligi Europy. Kibicom w pamięć zapadło szczególnie spotkanie z Tottenhamem wygrane 3:0. Legia przystępowała zatem do tego spotkania z pozycji zespołu mogącego sprawić niespodziankę. Świadomość awansu co najmniej do fazy grupowej Ligi Konferencji zdejmowała z polskiego zespołu presję i pozwalała z optymizmem podejść do spotkania z wyżej notowanym rywalem.

Składy

Składy obu zespołów (źródło: Sofascore.com)


Trener Krznar postawił na stosowane przez Dinamo w tym sezonie ustawienie 4-1-4-1 z Jakiciem jako defensywnym pomocnikiem. Zdecydował się on na bardzo podobny skład względem wcześniejszego spotkania w tych rozgrywkach z Omonią Nikozja. Dokonał tylko jednej zmiany. Na lewej obronie zamiast Moubandje postawił na Fanjicia.

Trener Czesław Michniewicz zdecydował się na ustawienie 3-5-2, przechodzące w niektórych fazach spotkania w 3-4-3 ze względu na płynną rolę Luquinhasa. Dokonał też dwóch zmian w porównaniu do spotkania z Florą Tallin. Zamiast Mateusza Hołowni w bloku defensywnym zagrał Maik Nawrocki, a w środku pola Josue został zastąpiony przez Bartosza Slisza.

Skrzydła kluczowym aspektem gry Legii


Od początku spotkania przewagę uzyskał zespół gospodarzy, który prowadził grę w ataku pozycyjnym. Legia starała się wykorzystać w swoich atakach w głównej mierze przestrzenie w bocznych strefach boiska, powstające na skutek ofensywnego ustawienia dwójki bocznych obrońców Dinama.


Od początku spotkania Legia starała się utrudniać krótkie rozegranie piłki zawodnikom Dinama poprzez strefowy pressing. Uniemożliwiali zagranie piłki przez bramkarza do jednego ze stoperów lub defensywnego pomocnika. Jak można jednak zauważyć szeroko i wysoko ustawieni boczni obrońcy gospodarzy stanowili opcje podań dla Livakovicia, a świetnie grający głową napastnik – Petkovic, był celem dalekich zagrań.


Legioniści, po ewentualnych stratach piłki, pozostawali wysoko i starali się jak najszybciej odzyskać piłkę, utrzymując stałą presję na zawodnikach Dinama. W powyższej sytuacji po stracie piłki w bocznej strefie boiska zawodnicy Legii nie cofają się na swoje nominalne pozycje, tylko natychmiastowo ruszają do pressingu. Takie wywarcie presji okazało się skuteczne i piłka została odebrana na wysokości pola karnego Chorwatów.


Główną siłą ofensywną polskiego zespołu pozostawały jednak skrzydła. Wysoko grający wahadłowi – Mladenović oraz Juranović, zapewniali szerokość gry, która wymuszała na Chorwatach szersze ustawienie formacji defensywnej i zwiększenie odległości pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Legia budowała swoją przewagę w bocznych strefach boiska, dzięki wsparciu zawodników operujących nominalnie w półprzestrzeniach – Luquinhasowi i Lopesowi. Akcje Legii na skrzydłach kończyły się w dwojaki sposób. W powyższej sytuacji piłka zostaje dograna do Mladenovicia, który kończy akcję dośrodkowaniem piłki na pole karne, gdzie znajduje się dwóch partnerów – Emreli oraz Lopes. Ze względu na wspomniane wcześniej większe odległości pomiędzy poszczególnymi defensorami w polu karnym dochodzi do pojedynków 1vs1.


Tego typu akcje mogły być jednak rozgrywane również w inny sposób. W tej sytuacji Luquinhas rozpoczyna swoją akcję ze skrzydła, schodząc z piłką do środka. Może w tym momencie szukać miejsca do oddania strzału na bramkę Dinama albo krótkiego zagrania do jednego z napastników, Ostatecznie decyduje się na podanie do wbiegającego w pole karne Emreliego, który świetnym przyjęciem gubi rywala i znajduje się w sytuacji sam na sam. Azerski napastnik wykorzystuje zbyt dużą odległość pomiędzy bocznym obrońcą a stoperem, która uniemożliwia skuteczną asekurację.
Wykorzystywanie skrzydeł było więc głównym pomysłem na sforsowanie defensywy Dinama Zagrzeb.

Czworokąty rozegrań i kontrataki


Ofensywa Dinama Zagrzeb opierała się na wykorzystywaniu tak zwanych czworokątów rozegrań. Tego typu taktyka polega na tworzeniu czworokątnych struktur rozegrania. Struktury te znacząco utrudniają grę defensywną rywalowi, ponieważ każdy zawodnik znajdujący się w tej strukturze ma co najmniej 3 linie podań. Nawet w przypadku zamknięcia którejś z nich nadal posiada opcje rozegrania akcji. Umożliwia to płynne prowadzenie ataku pozycyjnego. Takie ustawienie pomaga także w tworzeniu wolnych przestrzeni. Zagranie piłki do jednego z zawodników w czworokącie, prowadzi do skupienia uwagi defensorów na tym zawodniku i przesunięcie w jego kierunku. Odpowiednie rozegranie piłki w czworokącie pozwala zatem stworzyć wolną przestrzeń.


Przeciwnicy Dinama starali się zagęszczać środek pola, uniemożliwiając tym samym swobodne rozegranie akcji w tej strefie i oddawanie strzałów z dystansu. Akcje chorwackiego zespołu były zatem kierowane w boczne strefy boiska, jednak dzięki błyskotliwej grze skrzydłowych – Orsicia i Ivanuseca, udawało im się przedzierać w środkowe strefy boiska. Stanowiło to alternatywę dla ciągłych dośrodkowań w pole karne rywala. W powyższej sytuacji na indywidualną akcję zdecydował się Ivanusec, który minął dryblingiem Jędrzejczyka, łamiąc tym samym linię defensywną Legii. Skrzydłowy tworzy sobie przestrzeń do ewentualnego wejścia pomiędzy stopera a wahadłowego, skupiając uwagę tych zawodników. Ostatecznie odgrywa piłkę do Petkovicia, który dobrym przyjęciem mija obrońcę i znajduje się w sytuacji strzeleckiej.


Istotną postacią w atakach Dinama był ich napastnik – Bruno Petkovic. Wysoki i silny zawodnik był celem dalekich zagrań od partnerów w momencie agresywniejszego pressingu rywala. Potrafił utrzymać się przy piłce z rywalem na plecach i dać czas do odbudowania ustawienia swoim kolegom z drużyny.


Chorwaci wykorzystywali także wysoką grę wahadłowych Legii, podczas kontrataków kierując piłkę na wolną przestrzeń przy liniach bocznych. W powyższej sytuacji Juranovic nie zdążył wrócić na swoją pozycję i odbudować ustawienia. Daje to możliwość do zagrania do niepilnowanego Orsicia.


Po jednej z akcji prowadzonych skrzydłem padł pierwszy i jedyny gol dla Dinama w tym spotkaniu. Bierna postawa Legii w bocznej strefie boiska pozwala spokojnie rozegrać piłkę do momentu ustawienia się zawodników w polu karnym. Warto zwrócić uwagę na ustawienie graczy Dinama w centralnej części pola karnego. W tamtej strefie boiska tworzy się sytuacja 2vs2, co skrzętnie wykorzystuje Petkovic, pakując piłkę do siatki.

Po stracie bramki Legia Warszawa ruszy do odrabiania strat, co ostatecznie jej się powiedzie, dzięki strzałowi Muciego z dystansu. Przewagę w tym spotkaniu miał zespół gospodarzy, jednak kwestia awansu zostanie rozwiązana dopiero spotkaniem w Warszawie. Z pewnością jest to wynik korzystny dla polskiego zespołu, który pozwala z optymizmem wyczekiwać rewanżowego starcia.

Scroll to Top