Remis na start sezonu w Białymstoku! Jak Lechia i Jagiellonia wykorzystały słabe strony rywala? Analiza taktyczna.

W miniony weekend rozpoczął się kolejny sezon Ekstraklasy. W jednym z pierwszych spotkań Jagiellonia Białystok podejmowała na swoim stadionie Lechię Gdańsk. W ostatnich latach drużyny te przyzwyczaiły nas do walki o najwyższe cele, jednak poprzednie rozgrywki obie ekipy musiały uznać za nieudane. Jagiellonia zakończyła rozgrywki na 9 miejscu, a Lechia na 7. Obie drużyny chciały zatem udanie rozpocząć nowy sezon, aby powrócić do walki o europejskie puchary. Spotkanie zapowiadało się interesująco również ze względu na to, że lato w Jagiellonii upłynęło pod znakiem wielkich powrotów. Do klubu z Białegostoku powrócił były reprezentant Polski – Michał Pazdan, a na ławce trenerskiej znów mogliśmy zobaczyć Ireneusza Mamrota.

Składy

Składy obu zespołów (na podstawie: flashscore.pl)

Powracający na ławkę trenerską w Białymstoku Ireneusz Mamrot postawił w tym spotkaniu na ustawienie 3-5-2 z powracającym do polskiej piłki Pazdanem oraz Cernychem w roli napastnika.

Trener Stokowiec natomiast postawił na ofensywne 4-3-3, dając szansę takim zawodnikom jak Zwoliński, Durmus czy Kałuziński.

Elastyczność taktyczna Lechii

Bazowym ustawieniem Lechii w tym spotkaniu było 4-3-3, które naturalnie miało stwarzać zagrożenie w bocznych strefach boiska. W fazie ataku Gdańszczanie przechodzili jednak na jeszcze bardziej ofensywne 3-4-3. Między stoperów cofał się nominalny defensywny pomocnik – Tomasz Makowski, gdzie miał pomagać swoim stoperom w wyprowadzeniu piłki. Dwaj boczni obrońcy – Kopacz i Conrado, ustawiali się w wyższych partiach boiska, zapewniając swojemu zespołowi szerokość gry. Takie ustawienie umożliwiało nominalnym skrzydłowym zejście do środka i operowanie w półprzestrzeniach. Takie ustawienie umożliwiało osiąganie przewagi na skrzydłach kosztem środka pola, który został opanowany przez gospodarzy.


Lechia od początku spotkania starała się również grać wysokim pressingiem, uniemożliwiając tym samym swobodne rozpoczęcie akcji Jagiellonii. Trójka ofensywnych graczy wywierała presję na stoperach i bramkarzu gospodarzy, boczni obrońcy pilnowali wahadłowych, a środkowi pomocnicy ściśle kryli zawodników środka pola przeciwników.


Gospodarze pozostawiali także zbyt dużo wolnej przestrzeni w okolicach półkola pola karnego. Linia defensywna złożona z 5 zawodników miała za zadanie zabezpieczać pole karne, podczas gdy 3 środkowych pomocników zagęszczało środek pola. Pomimo tego przyjezdni, dzięki inteligentnym ruchom skrzydłowych ustawionych w półprzestrzeniach oraz wymienności pozycji, byli w stanie stwarzać sobie miejsce do strzału z dystansu bądź zagrania w pole karne rywala. W powyższej sytuacji Kałuziński swoich ruchem pociąga za sobą przeciwnika, który pierwotnie stał na linii podania do Zwolińskiego. Umożliwia to wykonanie zagrania do napastnika Lechii, który odgrywa piłkę do wchodzącego w drugie tempo Durmusa, który wcześniej zajął miejsce w środku pola. Skrzydłowy decyduje się na strzał z dystansu, jednak miał również opcję zagrania do Conrado, który został kompletnie bez krycia. Zagranie piłki w półprzestrzeń powoduje skupienie formacji obronnej na tym fragmencie boiska, tworząc wolne strefy w środku oraz na bokach.


W pierwszej połowie to gdańszczanie prowadzili grę, co otwierało możliwości do kontrataku dla Jagiellonii. Koncentrowały się one na bocznych strefach boiska, ze względu na ofensywne ustawienie bocznych obrońców Lechii. Goście mieli wyraźne problemy z odbudowaniem swojego ustawienia, przechodząc z fazy ataku do fazy obrony. Możemy to zauważyć w powyższej sytuacji, kiedy to przyjezdni koncentrują się na prawej stronie boiska, pozostawiając zbyt dużo wolnego miejsca w środkowej strefie. Pozwala to na stworzenie sytuacji bramkowej dla Imaza, która kończy się nieznacznie niecelnym strzałem.

Nieoczekiwana zmiana miejsc


Po zmianie stron nastąpiła dość nieoczekiwana zmiana sytuacji na boisku. Podrażniona pierwszą połową Jagiellonia przejęła inicjatywę na boisku, podczas gdy Lechia skupiła się na kontratakach. Potwierdzenie tego stanu rzeczy możemy zauważyć w statystykach. W pierwszej połowie Lechia miała 56% posiadania piłki, natomiast w drugiej połowie zaledwie 40%.


Jagiellonia bardzo dobrze zaczęła wykorzystywać problemy Lechii w fazie przejścia z ataku do obrony. Wysoko grający obrońcy gdańszczan nie nadążali z powrotem na swoją pozycję po utracie piłki, a Tomasz Makowski, w fazie ataku wchodzący w skład linii obrony, spóźniał się z doskokiem do rywala i zamykaniem linii podań. Jedna z taki sytuacji przyniosła Jagiellonii bramkę wyrównującą – do trafienia Lechii przejdziemy za chwilę. W tej sytuacji Conrado nie zdążył wrócić na swoją pozycję, a Makowski nieumiejętnie stara się zamknąć linię podania. Umożliwia to zagranie do Cernycha, który ma dużo wolnego miejsca i czasu, aby zagrać do wbiegającego w pole karne Imaza, który strzela pierwszą bramkę w tym sezonie.

Podobny schemat był wykorzystywany przez Jagiellonię przez całą drugą połowę. Na szczęście dla Gdańszczan żadna z tych akcji nie zakończyła się już golem. Jednak po bramce wyrównującej Lechia dała się zepchnąć do głębokiej defensywy i do końca spotkania musiała drżeć o wynik.

Jagiellonia przesunęła wyżej swoją linię obrony i dzięki aktywnemu pressingowi zaraz po stracie piłki była w stanie zamknąć Lechię na własnej połowie i kontrolować dalszy przebieg spotkania.

Lechia w drugiej połowie skupiła się natomiast na kontratakach. Gdańszczanie bardzo szybko organizowali się do akcji i potrafili stworzyć sobie przewagę liczebną. Kluczowym aspektem była zmienność kierunku kontrataku. Po przechwycie piłki kierowali grę do środkowej strefy boiska, skupiając na sobie uwagę przeciwników i doprowadzając do zwężenia formacji rywala. Następnie prostopadłym zagraniem uruchamiano skrzydłowego, który miał dużo wolnej przestrzeni i przejmował uwagę obrony. Kontratak kończył się zazwyczaj dośrodkowaniem piłki w pole karne, gdzie zdezorganizowana obrona miała duże problemy z przerwaniem akcji rywala. Po jednej z takich akcji Zwoliński strzelił pierwszą bramkę w tym spotkaniu.


Jednak nieuwaga gości doprowadziła do szybkiego wyrównania i przejęcia całkowitej inicjatywy przez zespół gospodarzy. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 1:1, co w pełni nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. W następnym spotkaniu Jagiellonia w trudnym spotkaniu podejmie pucharowicza – Raków Częstochowa, podczas gdy Lechia będzie szukała 3 punktów w starciu z Wisłą Płock.

Scroll to Top