To już jest koniec i nie ma już nic. Polska przegrywa ze Szwecją i kończy swój udział na Euro 2020. Analiza taktyczna

Spotkanie ze Szwecją było tym, które miało zadecydować o przyszłości reprezentacji Polski na Euro 2020. Po „zwycięskim” remisie z Hiszpanią Polacy podchodzili do tego spotkania w umiarkowanie optymistycznych nastrojach. Potrzebowali oni jednak zwycięstwa, aby nadal pozostać na turnieju. Każdy inny wynik oznaczał dla nas odpadnięcie z mistrzostw. Szwedzi natomiast, po nieprzekonującym zwycięstwie ze Słowacją 1:0, stanęli przed szansą na zwycięstwo w grupie E i co za tym idzie trafieniem na, czysto w teorii, łatwiejszego rywala w 1/8 finału.

Składy

Składy obu zespołów (Sofascore.com)

Reprezentacja Szwecji, prowadzona przez Jana Andressona, wyszła na to spotkanie w ustawieniu 4-4-2. Selekcjoner zdecydował się dokonać jednej zmiany względem spotkania ze Słowacją. Na pozycji napastnika, obok Alexandra Isaka, pojawił się Robin Quaison, który zastąpił Marcusa Berga.

Polacy wyszli na to spotkanie, podobnie jak w meczu z Hiszpanią, w ustawieniu 3-5-2. Paulo Sousa również dokonał jednej korekty w składzie na ten mecz. Za kontuzjowanego Modera do składu powrócił zawieszony w ostatnim spotkaniu Krychowiak.

Zaskakujący start Szwedów

Szwecja na samym początku spotkania zdecydowała się na przejęcie inicjatywy. Był to dość zaskakujący manewr, ponieważ w dwóch wcześniejszych spotkaniach reprezentacja Trzech Koron była usposobiona defensywnie i wyczekiwała na działania przeciwnika. Taki obrót spraw zaskoczył reprezentację Polski, która bardzo szybko straciła w tym spotkaniu bramkę.

Szwedzi rozpoczęli to spotkanie od założenia wyższego pressingu na swoich przeciwników. Było ta zaskakujące do reprezentacji Polski, która nie chcąc ryzykować straty piłki blisko swojej bramki, decydowała się na grę długą piłką w kierunku pary napastników. Pozwalało to Szwedom na szybkie odzyskanie piłki i rozpoczęcie budowania akcji.

Już w 2 minucie seria błędów w polskiej obronie doprowadziła do utraty pierwszej bramki, co znacząco wpłynęło na dalszy obraz gry. W powyższej sytuacji piłka zostaje zagrana do znajdującego się w środku pola Isaka. Forsbergowi udaje się zebrać drugą piłkę i dzięki niefrasobliwości polskiej defensywy zdobywa pierwszą bramkę w tym spotkaniu. W tej akcji brakuje pomocnika w pobliżu Forsberga, który mógłby zebrać drugą piłkę i zapobiec całej akcji.

Szwedzi kierowali swoje akcje w boczne strefy boiska. Z jednej strony Polacy byli w stanie tworzyć w tej strefie przewagę liczebną, jednak jednocześnie doprowadzali w środkowej strefie boiska do niebezpiecznej sytuacji 2vs2. Błędy indywidualne mogły zatem prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. W powyższej akcji Puchacz wykazuje zbytnią bierność i nie atakuję w odpowiednim momencie swojego zawodnika, przez co ten jest w stanie podać do wybiegającego na pozycję Isaka.

Kamil Glik daje się z łatwością minąć napastnikowi Realu Sociedad, co doprowadza do akcji 2vs1. Jedynie umiejętna interwencja Bereszyńskiego, który przecina linę podania do Quaisona, zapobiega utracie drugiej bramki. Niedługo potem Szwedzi, dzięki korzystnemu dla nich wynikowi, decydują się na cofnięcie się i wyczekiwania na poczynania reprezentacji Polski.

Reprezentacja Polski bije głową w mur

Piorunujący początek Szwedów negatywnie wpłynął na dalsze poczynania Polaków w tym spotkaniu. Nie czuli się oni najlepiej w ataku pozycyjnym przeciwko dobrze zorganizowanej reprezentacji Szwecji. Ataki sprowadzały się do kierowania piłki w boczne strefy boiska i dośrodkowaniach w pole karne, co było na rękę przeciwnikom. Obrona Trzech Koron grała bardzo wąsko, pozwalając Polakom na liczne dośrodkowania w pole karne, co nie przekładało się na sytuacje bramkowe.

W przypadku dośrodkowań głównym problemem obok ich tragicznej dokładności była niewielka liczba zawodników aktywnie wbiegająca w pole karne przeciwnika. Zazwyczaj była to tylko dwójka środkowych napastników, przez co Szwedzi z łatwością tworzyli w polu karnym przewagę liczebną.

Z powodu nieskuteczności dośrodkowań Polacy coraz częściej decydowali się na uderzenia z dystansu, szczególnie że posiadali zawodników z dobrym uderzeniem z odległości, takich jak Zieliński czy Krychowiak. Ten pierwszy często szukał sobie przestrzeni pomiędzy liniami. W powyższej sytuacji szybkie rozegranie z Lewandowskim stworzyło trochę przestrzeni, dzięki czemu Zieliński był w stanie uderzyć z dystansu. Warto jednak zwrócić uwagę również na lewą flankę Polaków. Puchacz miał tam zdecydowanie zbyt dużo wolnego miejsca, co w przypadku dogrania do niego piłki mogło stworzyć niebezpieczną sytuację.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce na początku drugiej połowy. Wolne przestrzenie tworzące się w bocznych strefach boiska niepokoiły selekcjonera reprezentacji Szwecji, który wprowadził pewne korekty.

W tej sytuacji na strzał z dystansu decydował się Grzegorz Krychowiak. Zwróćmy jednak uwagę na boczne strefy boiska. W tym przypadku nie ma już możliwości natychmiastowego przetransportowania tam futbolówki ze środowej strefy boiska. Spowodowane jest to niższym ustawieniem się skrzydłowych reprezentacji Szwecji, którzy zabezpieczają boczne strefy boiska, a boczni obrońcy mogą skupić się na pracy we własnym polu karnym.

Nasi rywale nie zrezygnowali jednak całkowicie z groźnych wypadów na naszą połowę boiska. Szczególnie pojawienie się na boisku Kulusevskiego zwiastowało chęci wyprowadzania szybkich kontrataków. Jedna z takich sytuacji nadarzyła się w 59 minucie spotkania. Po przejęciu piłki ta została dostarczona do szybkiego Kulusevskiego, który ma dużo wolnej przestrzeni na prawej stronie boiska.

Polacy nie są w stanie dokładnie zorganizować się w defensywie, co kończy się pozostawianiem na skraju pola karnego niepilnowanego Forsberga, który mierzonym strzałem podwyższa wynik spotkania na 2:0 i stawia reprezentację Polski w beznadziejnym położeniu.

Dopóki piłka w grze…

Druga stracona bramka w tym spotkaniu podziałała na reprezentację Polski bardzo motywująco. Szwedzi natomiast nie wystrzegli się błędów własnych, co spowodowało, że byliśmy świadkami pasjonującej końcówki spotkania.

Reprezentacja Trzech Koron chciała utrzymywać się długo przy piłce, aby spokojnie kontrolować dalszy przebieg spotkania i nie pozwolić Polakom na stwarzanie groźnych sytuacji. Wykorzystywali wąskie ustawienie defensywy swoich przeciwników i kierowali swoje zagrania w boczne strefy boiska. Operował tam między innymi Kulusevski, który miał okazję wchodzić w pojedynki jeden na jednego i tworzenie przewagi w tamtych strefach.

Jednak strata piłki i natychmiastowe podanie do Zielińskiego umożliwiło uruchomienie dynamicznego kontrataku. Szwedzi nieumiejętnie zorganizowali się do obrony. Żaden z nich nie zamyka linii podania do Roberta Lewandowskiego, który po indywidualnej akcji i pięknym strzale daje Polakom nadzieję na odwrócenie losów tego spotkania.

Szwedzi zaczynają popełniać kolejne błędy w defensywie, a zawodnicy wprowadzeni przez Paulo Sousę wnoszą na boisko wiele jakości. Wejście na boisko Frankowskiego rozruszało lewą flankę Polaków, a przede wszystkim zwiększyło dokładność dośrodkowań w pole karne, z czego korzystają nasi napastnicy.

W 85 minucie spotkania pada bramka wyrównująca. Kluczem do złamania defensywy Szwecji było wykorzystywanie momentów, kiedy nie byli jeszcze do końca zorganizowani w defensywie. W powyższej sytuacji dwóch zawodników atakuje wyskakującego do dośrodkowania Świderskiego, pozostawiając bez krycia Lewandowskiego, który wyrównuje wynik spotkania.

Ostatecznie heroiczna pogoń Polaków kończy się niepowodzeniem, kiedy w doliczonym czasie gry niefrasobliwość Płachety, który nie wrócił za swoim zawodnikiem, kończy się utratą bramki. Polacy długimi fragmentami tego spotkania nie mieli pomysłu na przebicie się przez mur defensywny Szwedów, jednocześnie popełniając głupie błędy w defensywie. Warto zwrócić w tym przypadku na współczynnik xG, według którego to Polacy powinni wygrać to spotkanie (1,49 do 0,8). Dobitnie pokazuje to, że głównym problemem naszej kadry była gra w defensywie. Może to jednak wynikać z braku obycia z ustawieniem z 3 defensorów. Pomimo tragicznych wyników i długimi fragmentami nieprzekonującej gry reprezentacja Polski pozostawiła kilka pozytywnych wrażeń, które pozwalają z optymizmem patrzeć na nadchodzącą przyszłość.

Scroll to Top