Zwycięski remis w Hiszpanii i przedłużenie nadziei na Euro. Analiza taktyczna.

Spotkanie Polski z Hiszpanią w Sevilli było dla polskich kibiców bardzo istotne. Po sensacyjnej porażce z Słowacją w pierwszej kolejce spotkań i wynikach pozostałych meczów w grupie sytuacja była jasna. Jeśli Polacy przegrają, to odpadną z turnieju jako pierwsze reprezentacja. Jedyną drogą do przedłużenia swoich szans na zaistnienie w turnieju było zdobycie punktów z Hiszpanią. La Furia Roja była podrażniona bezbramkowym remisem ze Szwecją, kiedy to mieli zdecydowaną przewagę nad przeciwnikiem, czego jednak nie byli w stanie wykorzystać. Nadszedł więc czas na spotkanie o wszystko…

Składy

Składy obu zespołów (źródło: Sofascore.com)

Luis Enrique postawił, podobnie jak w spotkaniu ze Szwecją, na ustawienie 4-3-3. Dokonał przy tym jednej zmiany personalnej. Za nieefektywnego w pierwszym spotkaniu Torresa pojawił się napastnik Villareal – Gerard Moreno.

Paulo Sousa był zmuszony do przeprowadzenia pewnych roszad. Ponownie postawił na ustawienie 3-5-2. Ze względu na czerwoną kartkę w spotkaniu ze Słowacją w tym spotkaniu musiał pauzować Grzegorz Krychowiak. Sousa postawił zamiast niego na Jakuba Modera. Dokonał także istotnej zmiany w środku pola. Zieliński, który był w pierwszym meczu ustawiony blisko Lewandowskiego, został cofnięty głębiej, a za Linettego pojawił się dodatkowy napastnik – Świderski. Ostatniej zmiany Portugalczyk dokonał na lewym wahadle. Macieja Rybusa zastąpił Tymoteusz Puchacz.

Agresywny pressing Polaków

Polacy wyszli na to spotkanie z zupełnie odmiennym nastawianiem w porównaniu ze spotkaniem ze Słowacją. Od początku spotkania starali się grać wysokim pressingiem i uniemożliwiać Hiszpanom swobodne rozgrywanie akcji. W pierwszych fragmentach spotkania gospodarze mieli nawet problem z opuszczeniem własnej połowy boiska.

Sytuacja powyżej miała miejsce po wyrzucie z autu na wysokości własnego pola karnego Hiszpanów. Zwróćmy uwagę na niezwykle wysoko ustawioną linię defensywną Polaków. Biało-czerwoni aktywnie kryją zawodników, do których mogło być kierowane następne podanie, co ostatecznie kończy się stratą Hiszpanów. Nie mieliśmy jednak wielu okazji do zakładania wysokiego pressingu, ponieważ to gospodarze byli stroną przeważającą.

W początkowych fragmentach spotkania zaskoczyliśmy ich jednak agresywną grą, przez ci popełniali dość proste błędy. W tej sytuacji Hiszpanie ustawieni są bardzo wąsko, a zawodnicy znajdujący się w bocznych strefach boiska mają dużo wolnej przestrzeni. W tej akcji po otrzymaniu piłki Klich zdecydował się na strzał, mógł on jednak rozciągnąć także grę do bocznej strefy boiska.

Teraz przyjrzyjmy się sytuacji, po której mieliśmy najlepszą okazję bramkową w pierwszej połowie spotkania. Po nieudanym kontrataku Polacy nie wracali od razu na swoje pozycje, tylko starali się w początkowej fazie doskoczyć do Hiszpanów i utrudnić im rozegranie piłki oraz poszukać odbioru na połowie przeciwnika. Tak stało się w 42 minucie spotkania, kiedy to Jordi Alba popełnił błąd w przyjęciu i stracił piłkę na rzecz doskakującego do niego Jóźwiaka. Jest to największa zmiana w sposobie gry reprezentacji za kadencji Sousy. Polacy są liderami, jeśli chodzi o pressing na tym turnieju.

Przeciążanie stref i szerokość gry

Plan gry Hiszpanów na to spotkanie był w swoich podstawowych założeniach dość prosty. Bazował on na utartym schemacie przeciążania bocznych stref boiska i szukana wolnych przestrzeni w środkowej strefie, jak i na przeciwległej flance.

Polacy bronili w tym spotkaniu w ustawieniu 5-3-2 bądź 5-4-1, kiedy do linii pomocy schodził Świderski. Ustawienie to było jednak dość wąskie, podopieczni Sousy nie chcieli zostawiać wolnych przestrzeni przeciwnikowi. Zwróćmy uwagę na ustawienie trzech środkowych pomocników. Cała trójka znajduje się blisko lewej strony boiska, aby móc w razie potrzeby stworzyć przewagę liczebną, jednocześnie kryjąc cieniem piłkarzy w środkowej strefie boiska – Koke oraz Llorente. Warto zwrócić uwagę na ustawienie tego drugiego. Nominalnie był ustawiony jako prawy obrońca, jednak bardzo często schodził do środka pola, aby tworzyć tam przewagę liczebną, podczas gdy szerokość gry na prawej stronie zapewniał Gerard Moreno.

Podczas przeciążania jednej ze stron boiska, tworzyły się wolne przestrzenie po przeciwległej stronie. Wspominałem już wcześniej o elastycznym ustawieniu Llorente. Zależało ono jednak również od ustawienia wcześniej wspomnianego Moreno. Jest on nominalnym napastnikiem, który w razie potrzeby może zagrać na prawym skrzydle. Kiedy Llorente schodził do środka – to on zapewniał szerokość gry. Jednak gdy zawodnika Atletico znajdował się w pobliżu linii bocznej, wtedy sam schodził do środkowej strefy boiska wspomóc osamotnionego Moratę. Tego typu roszady wymagały od polskiej defensywy wyjątkowego skupienia w momencie przekazywania krycia pomiędzy strefami.

W defensywie Polaków istotna była rola środkowych pomocników, którzy musieli zabezpieczać ewentualne wbiegnięcia w pole karne z drugiej linii. Powyższa sytuacja jest także przykładem wymienności pozycji Hiszpanów. W pole karne po prawej stronie boiska wbiega nominalny lewy obrońca – Jordi Alba. Swoim ruchem wymusza ruch pomocnika, który musi asekurować strefę za lewym obrońcą. Puchacz prezentuję bierną postawę wobec Moreno, dlatego ten decyduje się na wejście z piłką w środkową strefę boiska, gdzie stworzyła się wolna przestrzeń w wyniku ruchu Jordiego Alby.

Sytuacja bramkowa jest powieleniem częstych błędów w defensywie za kadencji Paulo Sousy. Zwróćmy uwagę, że linia defensywna jest „złamana”, czyli zawodnicy nie znajdują się w jednej linii. W wyniku zbyt późnego skrócenia pola gry Morata nie znalazł się na spalonym i strzelił pierwszą bramkę.

Ofensywa Polski w drugiej połowie spotkania

Pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 0:1, co zupełnie nie satysfakcjonowało Polaków. Logicznym stało się to, że w pewnym momencie drugiej połowy spotkania będą musieli zaatakować. Jednak akcja bramkowa przyszła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Akcja rozpoczęła się od wrzutu z autu po prawej stronie boiska. Hiszpanie w pierwszym momencie starali się natychmiastowo doskakiwać do reprezentantów Polski w celu wywarcia presji i zmusznia do błędu. W tej sytuacji Moder poradził sobie z grą pod presją i ma dwie możliwości zagrania – na lewą stronę boiska, gdzie dużo wolnego miejsca ma Puchacz, lub też do Klicha. Zwróćmy uwagę, że Polacy początkowo mają w tamtej strefie przewagę 3 na 1, co jest spowodowane nieskutecznym pressingiem.

W momencie podania piłki do Klicha to na nim skupiają się defensorzy gospodarzy, co otwiera wolną przestrzeń dla Kamila Jóźwiaka, który może dośrodkować na głowę Lewandowskiego. Po tej akcji nasi reprezentanci nie mieli już wielu okazji do zagrożenia bramce przeciwnika.

Na boisku za Świderskiego pojawił się Frankowski, który miał wykorzystać swoją szybkość przy ewentualnych kontratakach. W ich przypadku Polacy starali się kierować piłkę w boczne strefy boiska. Ze względu na ofensywne usposobienie hiszpańskich obrońców pojawiały się tam wolne strefy do zagrania piłki.

Zmiana nastawienia i nieskuteczność Hiszpanii

W drugiej połowie Hiszpanie starali się uskutecznić swoją grę poprzez zmianę nastawianie. Starali się oni częściej wykorzystywać półprzestrzenie w swoich atakach, co przysporzyło wiele problemów reprezentacji Polski.

W drugiej połowie na boisku pojawił się Fabian Ruiz, który starał się wykorzystywać półprzestrzenie. Pomocnik Napoli ma w tym momencie sporo wolnej przestrzeni, przez co jeden z defensorów musi się zdecydować na wyjście do przodu. W tym momencie Morata wykonuje ruch w kierunku półprzestrzeni, a Ruiz posyła podanie pomiędzy polskimi obrońcami. Zagrania w półprzestrzeń są trudne do obrony, ponieważ znajduje się ona pomiędzy bocznym a środkowym obrońcą, co powoduje kryzys decyzyjny pomiędzy zawodnikami, który z nich powinien ruszyć do piłki, a który ruszyć do adresata podania.

Sporym problem było częste spóźnianie się z asekuracją środkowych pomocników, którzy nie przesuwali się do linii defensywnej, kiedy odległości pomiędzy poszczególnymi zawodnikami były zbyt duże.

Ostatecznie po ambitnej walce i sporej dawce szczęścia Polska zremisowała z Hiszpanią 1:1 i zachowała szansę na wyjście z grupy. Gospodarze natomiast po raz kolejny nie byli w stanie udowodnić swojej przewagi w spotkaniu, przez co faworyci grupy E po dwóch spotkaniach mają zaledwie 2 punkty na koncie.

Scroll to Top